Klatka

Gdy przyjechałem John siedział przed domem. Przywitał mnie i zaprosił do środka. Miałem kilka pytań więc sięgnąłem do kieszeni po notatki.
– Widzę, że ciągle nosisz głowę w kieszeni – zamrugał do mnie.
– Czy widzisz coś złego w robieniu notatek.
– Twój umysł jest jak ptak – powiedział – jak myślisz czy ptak woli być w klatce, czy na wolności.
– Na wolności – odparłem bez namysłu.
– Tak myślisz? A jak urodził się w klatce, to nawet wolności nie zna i jakbyś go wypuścił to nie umiałby żyć, inne ptaki zadziobały by go.
– Masz rację. To znaczy, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.
– Jest.
– Jaka?
– To ty masz odpowiedzieć.
Zacząłem się zastanawiać.
– Nie wiem – powiedziałem w końcu.
– Wiesz. To znaczy twoja natura wie, tyko wypuść ją z klatki.
– A jeśli ona urodziła się w klatce – zaśmiałem się.
– Ona nigdy się nie urodziła i nigdy nie umrze.
– To jak znalazła się w klatce?
– Bo klatka urodziła się w niej.
– To jak ma z niej wyjść?
– Dopóki nie wiesz czym jest klatka, to nie znasz przeciwnika i nie wiesz z kim walczyć.
– To gdzie ona jest?
– Musisz ją znaleźć.
– John, czy zawsze musisz mówić zagadkami?
– Świat to wielka zagadka. Poznawanie go to rozwiązywanie zagadek. Wygrywa ten kto jest w tym najlepszy.
– Dobrze – powiedziałem – spróbuję to rozwiązać. Powiedziałeś, że w mojej naturze urodziła się klatka…
– Uśmiechnął się potakująco.
– To znaczy, że klatka jest w naturze, a nie natura w klatce.
– Tak, ale ponieważ wszystko, co rodzi się to wzrasta, to klatka również zaczęła rosnąć 
i obejmować twoją naturę.
– Ale wszystko, co się rodzi również umiera, to może wystarczy poczekać aż klatka umrze.
– Można i większość ludzi tak robi, ale wtedy śmierć klatki jest równoznaczna z ich śmiercią.
– I co wtedy się dzieje?
– Nic, ich natura czeka, aż urodzi się następna klatka, żeby znaleźć sobie kolejne więzienie.
– Czy chcesz przez to powiedzieć, że wszyscy żyjemy we więzieniu?
– Oczywiście.
– Ale ja czuję się wolny.
– Jak ptak urodzony w klatce.
Nie skończyliśmy tej rozmowy, bo zadzwonił pilny telefon i musiałem wyjść, ale ten temat wciąż mnie nurtował. Kilka dni później pojechałem do Johna.
– Jak tam twoja klatka? – Zapytał na powitanie.
– Myślę, że ma się świetnie, a twoja?
– Moja miałaby się równie dobrze jak twoja gdybym jej na to pozwolił.
– Co z nią zrobiłeś?
– Porąbałem i wrzuciłem do pieca.
– A mógłbyś porąbać moją?
– Usiłuję to zrobić odkąd cię poznałem, ale bronisz jej jak lew – zaśmiał się.
– Myślę, że znalazłem odpowiedź na pytanie czy ptak woli być wolny czy w klatce – powiedziałem.
– I co? – Zapytał z wyraźnym zainteresowaniem.
– Powiedzmy, że ptak składa się z dwóch części: z jego natury i z ciała, które dostosowuje się do warunków. Jeśli chodzi o ciało, to chyba jest mu wszystko jedno gdzie jest byle miało co jeść i pić. Inaczej jest z jego naturą. Ona chce być wolna.
– Skąd wiesz?
– Nie wiem, tak mi się wydaje.
– A jak sądzisz, czym jest natura?
Zacząłem się zastanawiać.
– Na pewno formą świadomości… prawdopodobnie posiadającą konkretny program. Inna jest natura ptaka, a inna na przykład psa. Gdy rodzi się ptak, to automatycznie podlega pod określone schematy zachowania inne niż pies.
John patrzył się na mnie, uśmiechał się i gestami zachęcał jak sportowca do coraz większego wysiłku. Na koniec powiedział:
– Intelektualnie na bardzo dobry, a teraz jeszcze raz to powiedz, ale z serca.
Nie wiedziałem czego ode mnie chce i chyba widać to było w moich oczach, bo zawołał głośno:
– Jesteś ptakiem!!!
Popatrzyłem zmieszany, a on krzyknął?
– Leć!!!
Zakręciło mi się w głowie i poczułem, że unoszę się nad ziemią. Czułem radość dotąd nie znanej mi wolności. Szybowałem upajając się szczęściem. Gdy otworzyłem oczy John stał nade mną.
– I jaka jest twoja odpowiedź – zapytał.
– Szybujący ptak jest szczęśliwy – odparłem bez namysłu.
Nareszcie, odetchnął jakby zdjęto mu ciężar.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *