Palenie

Byliśmy na urodzinach u Johna. Było nas kilkanaście osób.

W pewnym momencie Mark, młody Hindus, zapytał czy może zapalić papierosa.

Popatrzyliśmy na niego zgorszeni, a John się uśmiechnął i powiedział:

– Oczywiście, zapal, palenie to boski atrybut.

 

Ci, którzy znali Johna domyślali się, że właśnie rozpoczyna się kolejna lekcja. Ci, co jeszcze go nie znali, patrzyli zdziwieni.

 

Mark wyjął papierosa, włożył do ust i wyjął zapalniczkę.

 

– Poczekaj, nie tak prędko, powiedzial John, boskie atrybuty należy celebrować. Wykonaj ten ruch jeszcze raz, ale z namaszczeniem. Niech to będzie element medytacji.

 

Po minie Marka widać było, że nie bardzo rozumie o co chodzi.

– Jak mam to zrobić, zapytał.

 

– Zanim weźmiesz papierosa pomedytuj, wczuj się w jego boski aromat. Potem wolno go wyjmij, powąchaj i ofiaruj jako kadzidło na ołtarzu swojego przeznaczenia. Teraz możesz już go zapalić. Ale nie zapalniczką, tylko naturalną zapałką. Oddaj cześć płomieniowi i zaciągnij się dymem. Czuj w sobie jego boskość. Ciesz się tą chwilą. Jesteś nim, a on tobą. Jesteście jednym.

 

Mark patrzył zdziwiony.

– Przeważnie krytykują mnie za palenie i twierdzą, że to szatański nałóg. Ty mówisz, że boski. Jak to rozumieć?

 

– Wszystko, co szatańskie jest również boskie. To przecież Bóg stworzył szatana. A wiesz dlaczego? Bo tak jak miasto potrzebuje kanalizacji żeby usunąć nieczystości, tak samo oczyszczalnia potrzebna jest w Niebie. Szatan jest niezbędnym wyposażeniem higieny Nieba. Jakby go nie było to wszystkie najgorsze dusze musiały by tam iść. Wyobraź sobie jakby wtedy Niebo wyglądało.

 

Zaśmialiśmy się wszyscy, a po minie Marka widać było, że intensywnie myśli.

– Czy więc palenie jest diabelskie czy boskie?

 

To zależy jak do niego podejdziesz. Jeśli bedziesz palił bezmyślnie będzie diabelskie. Jak zrobisz z niego medytację – boskie.

 

– To jak mam palić, żeby nie było bezmyślne?

 

– Nigdy nie pal w pośpiechu. Zanim sięgniesz po papierosa, najpierw upewnij się, że masz dużo czasu, jesteś zrelaksowany i nie masz na głowie problemów. Potem usiądź, podziękuj Bogu za możliwość zapalenia i wykonaj rytuał jaki Ci przed chwilą powiedziałem. Zaciągaj się dymem powoli i świadomie. Ważne żebyś był świadomy tego co robisz. Wtedy jest to medytacja.

 

 

Kilka tygodni później spotkaliśmy się znowu w tym samym gronie. Mark był spokojniejszy, jaśniejszy, bardziej zrelaksowany.

 

– Wiesz John – zaczął – kilka dni po naszym spotkaniu rzuciłem palenie. To znaczy nawet nie rzuciłem, ono samo ode mnie odeszło. Medytując zobaczyłem jego bezsens i mimo, że paliłem od ponad dziesięciu lat, już więcej nie potrzebowałem. Jak to się stało? Poprzednio kilka razy usiłowałem z tym skończyć ale nigdy mi nie wychodziło.

 

– Jeśli uczyniłeś z palenia medytację, to wyniosło cię to na wyższy pułap świadomości i wyrosłeś z poziomu palenia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *